Wstałam dosyć wcześnie, jak na mnie, wzięłam prysznic i ubrałam się w strój do biegania. Wyszłam z domu i pobiegłam nad rzekę.
***
Wracjąc usiadłam na trawie i przyglądałam się jak miasto za rzeką budzi się do życia. Nagle usłyszałam głośne skomlenie i piski. Podeszłam do skarpy, w stronę z któren dochodziły dźwięki. Zobaczyłam psa, próbował wyjść, ale było zbyt stromo. Silny nurt rwał go co chwilę pod wodę i dalej ode mnie. Chciałam mu pomóc, ale brzeg był zbyt stromy i oboje byśmy potrzebowali pomocy. Zadzwoniłam szybko do straży dla zwierząt i powiedziałam o co chodzi.
Po chwili na miejscu przyjechało dwóch mężczyzn z ochrony. Na szczęście, pies złapał się pyskiem jakiegoś korzenia i przez chwilę mógł odpocząć.
Olek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz