niedziela, 14 sierpnia 2016

Od Olka do Rosalii

Nie trzeba było dużo czasu, abyśmy dostali pierwsze zgłoszenie. [...] Dojechaliśmy na miejsce szybko, po tym co usłyszeliśmy, nie mogliśmy się ociągać.
- Kurde... - mruknąłem widząc, iż bardzo ciężko będzie nam się do niego dostać.
- Mogę jakoś pomóc? - spytała dziewczyna.
- To zbyt niebezpieczne... - stwierdziłem i przeniosłem wzrok na nią. Miała dość długie blond włosy oraz piękne szaro-niebieskie oczy.
Wyciągnąłem z samochodu ringówkę, podszedłem do dziewczyny, ściągnąłem bluzę.
- Potrzymasz? - poprosiłem.
Skinęła głową i wzięła ją ode mnie. Podszedłem do krawędzi i po krawędzi ześlizgnąłem się na dół.
- Kurna... - mruknąłem rozglądając się dookoła.
Przez ostatnie opady, wodę miałem do połowy ud. Z trudem ruszyłem w stronę psa, podłoże było muliste i w dodatku był ostry nurt.
- Cześć piękny, zaraz ci pomogę. - powiedziałem.
Założyłem mu na szyję pętelkę, przy okazji wywalając się i zamaczając cały. Mruknąłem coś niezadowolony pod nosem. Cóż, trudno się mówi, ważne abyśmy go uratowali. Wziąłem psa na ręce, na szczęście nie był zbyt duży. Nagle jednak coś ugryzło mnie w nogę, później znowu w kostkę.
- Cholera Mike, coś tu jest! - podniosłem głos i gorączkowo patrzałem na wodę, która przebarwiła się na czerwono od krwi. - Kurde... - mruknąłem i pośpiesznie zacząłem iść w stronę brzegu.
Wtedy jednak to coś ponownie zacisnęło kły na mojej kostce, tym razem mocniej. Syknąłem z bólu, wciągnął mnie pod wodę. Otworzyłem oczy, o kurwa, wielka, ludożercza jaszczurka! Szybko wynurzyłem się na powierzchnię i wyskoczyłem na błoto, o mało ponownie nie wpadając do wody. Podsadziłem psa do góry, gdzie złapał go Mike. Z trudem wszedłem na górę, na szczęście owa jaszczurka nie mogła wychodzić z wody.
- Ocieplij go żeby się nie przeziębił. - powiedziałem.
Usiadłem na trawie i wsadziłem dłoń w mokre włosy, cholera, jak to boli!

Rose? ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis