- Tak w ogóle, jestem Olek. - przedstawiłem się, wyciągając w jej stronę suchą już dłoń.
- Rosalia. - uśmiechnęła się lekko co odwzajemniłem.
Gdyby nie Mike, pewnie dalej stali byśmy wpatrując się w siebie z uśmiechem.
- Jakbyście nie zauważyli, zaczęło padać! - schował się do samochodu, pies był już w transporterze.
- Chodź, podwieziemy cię. Nie chcę, żebyś zmokła a później się rozchorowała. - zaproponowałem otwierając jej drzwi od auta.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz